Zbliża się koniec roku, świąteczna atmosfera rozluźnia i wprowadza w nastrój spokoju oraz powszechnej sympatii do świata. Dla mnie koniec roku jest okazją do pewnych opinii, podsumowań czy wniosków. Ten rok przyniósł nam rozpoczętę poprzedniego roku rządy Tivadara Szusca, pózniej Victorio Mortuusa, raz jeszcze p. Szusca i obecnie mamy rząd Vidora Simona. Co można powiedzieć o mijającym roku?
Pierwszy rząd Tivadara Szusca pokazuje, że jest to osoba, która nie powinna pełnić żadnej publicznej funkcji. Żadnych dokonań, zero poważnych ustaw reformujących życie monarchii. Parę dotyczyło fukcjonowania ZP i na tym skończyła się beztroska działalność ,,premiera z nikąd” . Nie dziwi zatem zaufanie mieszkańców dla marcowego rządu p. Mortussa, rządu wielonurtowego, rządu witanego z nadziejami. Był to jeden z lepiej funkcjonujących rządów w historii. Działanie skupiły się głównie na nowelizacjach oraz pakietu ustaw skarbowo-finansowych ówczesnego ministra Riccardo von Rotberga oraz paru projektów z zakresu funkcjonowania aparatu sprawiedliwości autorstwa głównie panów Simona i Mortussa. Nie zrealizował zmian ustrojowych jak obiecywał , lecz rząd działał sprawnie i pokazał, że współpraca i odrzucenie prywatnych interesów oraz nieczystych chwytów może dać pozytywne rezultaty. Niestety do czasu.
W lipcu powstał kolejny rząd p. Szusca. Sprawdziły się prognozy mojego środowiska politycznego o nieudolności nadchodzącego gabinetu. Brak jakielkowiek chęci pracy spowodował kolejny kryzys rządowy. Znowu czekaliśmy na rząd , który podniesie kraj z klęczek. Szansą okazała się LPAW, reaktywująca swoją działalność. Intensywne działanie partii do której dołączali nowi członkowie ( między innymi ku zaskoczeniu p. Mortuss) pokazywało, że LPAW ma pomysł na monarchię. Wybory zakończyły sie dobrym wynikiem jak na obecną ordynację wyborczą, gdzie trzech członków LPAW zostało delgatami. Za kulisami tworzono rząd p. von Rotberga, z założenia również wielonurtowy i dążacy do wspólpracy.Jednak p. Mortuus postąpił w sposób bez precedensu, na moment stawiając monarchię w impasie. Zawarcie sojuszu z p. Szuscem, które doprowadziło do powstania rządu na którego czele stanął prezes sądu najwyższego, było aktem niebywałego chamstwa i braku lojalności politycznej. Nacechowane dwulicowością i chęcią otrzymania własnych korzyści oraz dopieczenie liberałom. Styl objęcia władzy odbiegał znacząco od poglądów głoszonych do niedawna przez p. Mortuusa. Wystarczy zacytować ten fragment marcowego expose :

,, Z drugiej jednak strony państwo, które zaniedbało swe obowiązki w tej materii nie może, w żadnym wypadku (!), ulegać chwilowym potrzebom i nieprzemyślanym propozycjom narażając się nie tylko na śmieszność ale i zagrożenie swych własnych interesów. ”

Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. P. Mortuss robiąc wspólnie z p.Szuscem szopkę z obrad ZP, dopieli swego . Tłumacząc się ze swojego postępowania wielokrotnie zmnieniał zdanie. Raz nie ma nic przeciwko programowi LPAW , a to dokonuje zwrotu o 180 stopni mówiąć, że nie zgadza się z nim ( mimo że nic nie zostało w nim zmienione). Mówi że nie ma ludzi niezastąpionych, lecz nie widzi kandydata na stanowisko sędziego najwyższego które jest jak zasugerował, mało aktywne. Dzięki megalomaństwu p. Mortuusa, wielokrotnie stawiającego siebie w roli experta prawniczego monarchii ( niesłusznie jak pokazała jego brak znajomości podstawowych zagadnień prawa realnego) Austro- Węgry przeżyły poważne zamieszanie. Skutkiem tego były ostre słowa z obu stron .
Styl objęcia władzy spowodował, że obywatele poczuli sie zgorszeni. Dowodem tego jest ankieta w której jest tyle samo przeciwnikow co zwolenników. Jak widać nie tylko LPAW nie podoba się rząd p. Simona. Nowe ugrupowanie p. Kłopockiego notabene członka rządu, równiez ma ochotę na zmiany .Dotychczasowe, ponad miesięczne działanie nie napawa optymizmem. Jesteśmy skazani na rząd hańby i spisku do lutego. Do tego czasu moje ugrupowanie polityczne stara się realizować program, którego efekty będą widoczne po świętach. Może siły połączą LPAW i LMAW? Na pewno kompromis jest możliwy ze względu na styl obu stonnictw, gdzie odrzuca się prywatę. Doda to kolorytu skostniałej zmadzaryzowanej scenie politycznej. Teraz pozostaje nam bacznie obserwować poczynania rządu i żałować straconych szans i zaufania jakim obdarza się niektórych.

Conrad edler von Bielendorf.

Szanowni czytelnicy był to artykuł autorstwa mego serdecznego  kolegi Conrada edler von Bielendorfa,związanego z Liberalną Partią Austro-Węgier.

Reklamy